loading...

Wspomnienia i przesłanie rekolekcji katechetycznych w Banneux

16 listopada 2014r. Odsłon: 6801

 

Już po raz trzeci grupa katechetów archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej wzięła udział w „rekolekcjach w drodze”, które odbyły się w dniach 17–19 października br. w Sanktuarium Dziewicy Ubogich w Banneux w Belgii. Rekolekcje prowadził ks. dr Paweł Płaczek - diecezjalny wizytator katechetyczny, a uczestniczyła w nich razem z nami s. Miriam z Sanktuarium MB. Fatimskiej w Szczecinie. Tematem przewodnim tegorocznych rekolekcji były słowa Pana Jezusa: „Błogosławieni ubodzy w duchu...”

 

 


  W piątek, około godz. 4.00 wyruszyliśmy w drogę. Kiedy w południe zbliżaliśmy się do Kolonii, już z daleka zobaczyliśmy potężne, ponad 157-metrowe wieże gotyckiej katedry św. Piotra i Najświętszej Marii Panny. Budowana przez ponad 600 lat, jest obecnie najważniejszym kościołem Niemiec, najwyższą katolicką katedrą na świecie, a trzecią co do wielkości, pod względem powierzchni. Od stuleci przybywają do niej wierni, aby uczcić relikwie Trzech Króli, sprowadzone tutaj w XII wieku z Mediolanu. Relikwiarz Trzech Króli, najcenniejszy obiekt katedry to arcydzieło średniowiecznej sztuki złotniczej. Podziwialiśmy go, jak również przepiękne witraże, wśród których najstarsze pochodzą z XIII wieku. W świątyni znajduje się dzwon św. Piotra, który jest największym na świecie bijącym dzwonem. Kolońską katedrę odwiedza rocznie ok. 6 mln pielgrzymów i turystów.

 

Z Kolonii udaliśmy się do Aachen, po polsku nazywanego Akwizgranem. To piękne miasto, które Karol Wielki wybrał na swoją siedzibę znane jest z leczniczych źródeł siarkowych oraz nazywane jest „miastem koni i pierników”. Zwiedziliśmy w nim katedrę Najświętszej Marii Panny, która przez 600 lat  (962 – 1531) była miejscem koronacji królów niemieckich. Podziwialiśmy też wspaniały ratusz z XIV wieku, wzniesiony na ruinach pałacu Karola Wielkiego. Spacerując ulicami starówki, kupiliśmy słynne akwizgrańskie pierniczki, aby po powrocie do domu poczęstować nimi swoich bliskich.

 

Z Aachen pojechaliśmy już prosto do sanktuarium w Banneux. Podczas wieczornej Mszy świętej, ks. Paweł przypomniał nam scenę z Ewangelii, w której to Jezus uzdrawia człowieka opętanego - poganina. Dynamika tej biblijnej sceny i niebywałe straty materialne poniesione podczas owego spotkania, każą nam przypuszczać, że ten opętany człowiek stanowił dla Jezusa najwyższą wartość. Dla Boga człowiek jest najwyższą wartością. Rekolekcjonista przywołał następnie słowa św. Jana Pawła II: „Nie bójcie się inwestować w człowieka”. My, katecheci powinniśmy przejąć się tymi słowami i pamiętać, żeby patrzeć na ludzi tak, jak uczy nas Chrystus.

 

Ks. Paweł zwrócił także naszą uwagę na fakt, że trzy przypowieści: o zagubionej drachmie, o zagubionej owcy i o synu marnotrawnym należy rozważać razem, ponieważ chodzi w nich o ten sam cel: „Większa jest radość w niebie z jednego grzesznika, który się nawraca (…)”. Ludzie gubią się w swoim życiu i nie mogą znaleźć drogi powrotnej do Pana Boga lub nie mają siły wrócić. Potrzebują kogoś, kto im w tym powrocie pomoże. Na swojej drodze spotykamy takich ludzi (właśnie taką drachmę, owcę i syna marnotrawnego – Co zrobili oni żeby się zgubić? Jak zgubiła się drachma? A owca? I w końcu jak syn?). To były pytania, które w pierwszym dniu rekolekcji dobitnie wybrzmiały. Zauważyliśmy, że nieraz czujemy do konkretnych ludzi niechęć, omijamy ich z daleka lub po prostu jesteśmy obojętni. Te biblijne obrazy pokazują jak ludzie się w życiu gubią? Jedni na własne życzenie, a drugim ktoś pomoże…

 

Co zatem powinniśmy zrobić jako chrześcijanie, jako katecheci, którzy nazywają Jezusa swoim Mistrzem i Panem? Pan Jezus zobowiązuje nas, abyśmy zagubionym pomogli się odnaleźć. Ewangelia pokazuje nam, jak powinniśmy patrzeć na każdego człowieka. Przykładem takiego ewangelicznego patrzenia jest życie św. Jana Pawła II, Matki Teresy z Kalkuty, Brata Alberta, a jeszcze wcześniej – św. Franciszka. Dzisiaj taki przykład daje nam papież Franciszek.

 

            „Błogosławieni ubodzy w duchu…” Ksiądz Rekolekcjonista uświadomił nam, że „prawdziwe ubóstwo to bycie blisko Boga, a konsekwencją prawdziwego ubóstwa jest dostrzeganie w drugim człowieku wartości”. W czasie tej Mszy świętej prosiliśmy Pana Boga, abyśmy umieli patrzeć na każdego człowieka, a zwłaszcza na naszego ucznia tak, jak uczy nas Chrystus i żebyśmy potrafili być „ubodzy w duchu”.

 

            W sobotę rano udaliśmy się do sanktuarium, gdzie ks. Paweł opowiedział nam historię objawień w Banneux. W 1933 roku Maryja ukazała się Mariette Beco, 12-letniej wiejskiej dziewczynce z ubogiej rodziny. Przekazała jej, że jest Matką Ubogich, która przychodzi,  aby ulżyć ludziom w cierpieniu. Było łącznie 8 objawień, a piąte z kolei miało miejsce 11 lutego, dokładnie w 75. rocznicę pierwszego objawienia w Lourdes. W 1949 r. Kościół uznał objawienia z Banneux, traktując je jako kontynuację maryjnego orędzia z Lourdes. W miejscu objawień wytrysnęło źródełko.

 

Liczne uzdrowienia przyczyniły się do rozwoju kultu maryjnego w tym miejscu. Wybudowano tam kaplicę Objawień, którą rocznie nawiedza ok. 700 tysięcy pielgrzymów z całego świata. W 1985 r. św. Jan Paweł II podczas pierwszej pielgrzymki do Belgii odwiedził sanktuarium w Banneux, gdzie spotkał się z chorymi, do których skierował przesłanie o zbawczym znaczeniu ludzkiego cierpienia.
Po indywidualnej modlitwie w Kaplicy Objawień zebraliśmy się wszyscy na spotkanie z s. Miriam, która opowiadała nam o swojej pracy wśród bezdomnych na Haiti. Świadectwo Siostry było poruszające i pewnie każdy słuchający zastanawiał się, czy byłoby go stać na takie wyrzeczenia, poświęcenie, odwagę i hart ducha, miłość do Boga i człowieka, która tak właśnie kazała Siostrze odpowiedzieć na Boże wezwanie. Siostra przybliżyła nam pojęcie „ubodzy w duchu” i uświadomiła, że to nie mogą być tylko puste słowa, ale trzeba je zamienić w rzeczywistość, która ma się stać naszym udziałem. Sanktuarium w Banneux jest idealnym miejscem do takich przemyśleń, wyciszenia się i medytacji słowa Bożego.

 

Po spotkaniu z s. Miriam pojechaliśmy do Louven, żeby nawiedzić grób św. Ojca Damiana – Sługi Trędowatych. O. Damian przez 16 lat pracował na Hawajach, na wyspie Molokai, wśród trędowatych. Był z chorymi na trąd w ich cierpieniu i niedoli jako ich przyjaciel i powiernik, doradca i pielęgniarz, lekarz i cieśla. Budował, leczył, sprawował Eucharystię i udzielał sakramentów, co dawało im siłę, że nie poddawali się rozpaczy, a umacniała się ich wiara w Boga i we własne siły. Zaraził się trądem i umarł w 1889 r.

 

O. Damian został beatyfikowany w 1995 r. przez Jana Pawła II, a kanonizowany przez Benedykta XVI, który podczas Mszy św. kanonizacyjnej powiedział: „Sługa Słowa stał się sługą cierpiącym, trędowatym z trędowatymi (…) żeby naśladować Jezusa, nie tylko opuścił swoją ojczyznę, lecz także poświęcił bez reszty swoje życie i zdrowie. Jego nagrodą jest życie wieczne z Chrystusem uwielbionym”. Wielką radością było dla nas to, że mogliśmy uczestniczyć we Mszy św. przy grobie św. O. Damiana, w XVII-wiecznej kaplicy św. Antoniego.

 

Ks. Paweł postawił nam w tym miejscu pytania: „Jakie powinno być nasze chrześcijaństwo? Jaka powinna być nasza postawa wiary względem Pana Boga?” i podpowiedział: „Trzeba próbować myśleć kategoriami Pana Boga”. My jesteśmy posłani, aby głosić Dobrą Nowinę. Św. Jan Paweł II mówił nam, że „owocna posługa katechety jest wtedy, gdy bierze on dziecko za rękę i krok po kroku prowadzi je do Pana Boga, a w pewnym momencie się wycofuje i obserwuje, czy dochodzi do zjednoczenia, do komunii między uczniem a Chrystusem”. Nie możemy prowadzić do Boga innych, jeżeli sami nie jesteśmy blisko Niego, a więc naszym najważniejszym celem jest być z Chrystusem. Wspólnie zastanawialiśmy się: „czy Jezus rzeczywiście prowadzi mnie w życiu i czy ja idę za Chrystusem?” A może zostawiam Go gdzieś z boku i tracę Go z oczu? Jeżeli chcę być zjednoczony z Bogiem, to muszę pozwolić, żeby Jezus szedł przede mną. Bo uczniem jest ten, kto idzie za, a nie przed swoim Mistrzem.

 

W dalszym ciągu rozważań mieliśmy się zastanowić, czy my uznajemy Jezusa za swojego Pana? Rekolekcjonista zaproponował nam, żebyśmy się przyjrzeli swojej modlitwie i zadali sobie pytanie, czy nie traktujemy Jezusa jak sługi? Czyli zrób to i jeszcze to… i pamiętaj jeszcze i o tym….

 

Konsekwencją odkrycia w naszym życiu, że Jezus jest moim Panem jest nasza ewangelizacja i katechizacja. Przyjmujemy dary od Boga i tymi darami dzielimy się z innymi ludźmi – tak powinno być w życiu. Papież Benedykt XVI przecież powiedział: „Bóg daje więcej szczęścia niż ktokolwiek inny”. Tę prawdę odkrył św. o. Damian, a my w czasie tej Mszy św. prosiliśmy Pana Boga, żebyśmy potrafili tak jak ten Święty kochać Boga, przeżywać chrześcijaństwo jako piękną drogę, a jednocześnie jako oddanie tego, co jest dla nas najcenniejsze: czasu, życzliwości, pracy, miłości dla innych.

 

Tego dnia czekała nas jeszcze miła niespodzianka - kolacja w restauracji o nazwie L’Eau Vive (Woda Żywa), prowadzona przez siostry misjonarki. Po posiłku, siostry pochodzące z Wietnamu pięknie śpiewały w swoim języku pieśni religijne, a potem nasza grupa, przy akompaniamencie wykonanym przez ks. Pawła, zaśpiewała „Barkę”. Okazało się, że wszyscy znamy „Magnificat” i „Hevenu Shalom Alehem”, więc spotkanie nieco się przedłużyło. Wspólny śpiew zbliża ludzi, bo język muzyki wszyscy rozumieją. Pożegnanie było bardzo serdeczne i wyrażano nadzieję na kolejne spotkania.

 

Niedziela, to ostatni dzień naszych rekolekcji. W sanktuarium uczestniczyliśmy we Mszy świętej. Ks. Rekolekcjonista zwrócił nam uwagę na zagrożenia, które mogą się pojawić (a może już istnieją?) w związku z przeżywaniem naszej religijności. Stwierdził, że nieraz praktyki religijne mogą nam przesłonić istotę przeżywania naszego chrześcijaństwa. Przeprowadził rozważanie, posługując się dwoma przykładami ewangelicznymi: uzdrowienie dziesięciu trędowatych i przypowieść o miłosiernym samarytaninie. Tylko jeden uzdrowiony z pierwszej przypowieści wrócił, żeby podziękować Jezusowi, ponieważ odkrył w Nim osobę żywego Boga. Wdzięczność rodzi się tylko tam, gdzie istnieją relacje osobowe. Pozostałych dziewięciu uzdrowionych poszło wypełniać praktyki religijne, gdyż uważali, że to jest najważniejsze. W drugiej przypowieści tylko samarytanin udzielił pomocy potrzebującemu, bo kapłan i lewita byli zbyt zajęci wypełnianiem drobiazgowo przepisów Prawa. Byli bardzo religijni, ale nie odkrywali w swoim życiu osoby Pana Boga, nie nawiązywali z Nim relacji, a i przy tym nie zauważali konkretnego człowieka. Musimy być czujni i uważać, żeby praktyki religijne nie przesłoniły nam Pana Boga i człowieka potrzebującego pomocy.

 

Po nauce rekolekcyjnej kilka osób podzieliło się swoimi przeżyciami, przemyśleniami, postanowieniami dotyczącymi naszych rekolekcji. Po Mszy św. spotkaliśmy się z Rektorem sanktuarium, który opowiedział nam historię sanktuarium oraz o życiu Mariett Beco. Po pożegnaniu się przy źródełku z Matką Ubogich, wspólnej modlitwie i błogosławieństwie udzielonym nam przez ks. Pawła, udaliśmy się w podróż powrotną do domu.

 

Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu za możliwość przeżycia rekolekcji w tak wspaniałym miejscu, za piękną pogodę i życzliwych ludzi, których postawił Pan na naszym pielgrzymim szlaku. Dziękujemy ks. Pawłowi i s. Miriam za ubogacenie nas swoimi naukami i za wspólną modlitwę. Jest jeszcze jedna osoba, której powinniśmy podziękować – to dziewięcioletni Pielgrzym, który razem z nami znosił trudy „rekolekcji w drodze”. Szymonie, dziękujemy Ci za Twoją postawę, która budowała nas, dorosłych, uczących takich młodych ludzi jak Ty; za Twoją radość życia, która nas, katechetów zmuszała do rachunku sumienia; za Twoją obecność, która była dodatkowym wątkiem naszych rekolekcji. Do zobaczenia na kolejnym pielgrzymim szlaku.

 

Iwona Łosiewicz - katechetka

 



Rok liturgiczny: A/II
Uroczystość Wniebowzięcia Najśw. Maryi Panny
Wniebowzięcie NMP, św. Tarsycjusz, św. Eutychianus, św. Filip, św. Symplicjan
Ewangelia:
Łk 1,39-56