„Marana tha” - Przyjdź, Panie Jezu…
Pierwszą niedzielą Adwentu rozpoczęliśmy nowy rok liturgiczny, który będziemy przeżywać pod hasłem: ”Nowe życie w Chrystusie”. Będzie to rok wyjątkowy, gdyż będziemy świętować: Rok Miłosierdzia Bożego, 1050 – lecie Chrztu Polski oraz Światowe Dni Młodzieży w Krakowie.
Adwent – to czas oczekiwania na kolejną rocznicę Narodzin Zbawiciela, a także na powtórne Jego przyjście na ziemię na końcu świata. Który to już Adwent w moim życiu? Kolejny Adwent, to kolejna szansa dana mi przez Pana Boga. Jak ją wykorzystam?
„Czas radosnego oczekiwania …” itd. – znamy tę definicję na pamięć i przekazujemy ją naszym uczniom. A jak ją rozumiemy i interpretujemy? Pewnie każdy trochę inaczej…
Kiedy spodziewamy się gości, nie siedzimy spokojnie w fotelu, patrząc na zegar wiszący na ścianie i rozmyślając, jak to będzie miło spotkać się i przyjemnie spędzić z nimi czas, tylko bierzemy się do pracy: sprzątamy, kupujemy, gotujemy. Podobnie powinniśmy zachowywać się w Adwencie: nie czekać biernie, tylko aktywnie przygotowywać się na przyjście Pana. A co z radością? Już samo oczekiwanie powinno zawierać w sobie radość spotkania. Nieraz (a może każdego roku) mówimy, że święta nas „zaskoczyły” i nie zdążyliśmy czegoś kupić, zapakować prezentów, czy umyć okien. Sami dziwimy się, jak to się mogło stać, skoro znaliśmy datę tych świąt. Tłumaczymy to sobie i innym, nadmiarem obowiązków, zmęczeniem, problemami. Znamy to chyba wszyscy: najpierw wydaje nam się, że mamy jeszcze dużo czasu i odkładamy przygotowania na później, a potem – mamy go już za mało. A może podobnie bywa z naszymi duchowymi przygotowaniami w czasie Adwentu? Wiemy, że powinniśmy przygotować nasze serca, „posprzątać” je, czyli zmienić na lepsze, żeby godnie przywitać najwspanialszego Gościa. Powtarzaliśmy to już wiele razy naszym uczniom. Niektórzy z nich przejęli się tymi słowami i postanowili wcielić je w życie. A co z nami, co z naszymi sercami i ich przemianą? Ten błogosławiony czas dany jest nam właśnie po to, żeby zatrzymać się w biegu codziennych spraw i nad tym pomyśleć…
Od czego powinniśmy zacząć? Może od postawienia sobie pytania: czy ja rzeczywiście zapraszam Jezusa do swojego życia i czy chcę się dobrze, czyli najlepiej jak potrafię, przygotować na Jego przyjście? Jeżeli odpowiedź jest twierdząca, to po prostu trzeba zabrać się do przygotowań tej wizyty.
Z tego powodu nie będziemy ani w pracy ani w domu zwolnieni z codziennych obowiązków. Jednak możemy je wykonywać ze świadomością radosnego oczekiwania. Zachęcamy dzieci do podejmowania adwentowych postanowień. Coraz częściej się zdarza, że uczniowie pytają nas, czy my już takie postanowienia podjęliśmy. Czy możemy im od razu odpowiedzieć twierdząco, czy będziemy musieli szybko coś postanowić, żeby być wiarygodnymi w ich oczach? Proponujemy uczniom, żeby w Adwencie czasami oderwali się od telewizora czy komputera i przyszli na roraty. A czy nieraz nie zdarza się nam traktować uczestnictwa we Mszy świętej roratniej jako przykrego obowiązku katechety, który „musi” być w kościele ze swoimi dziećmi? W wielu parafiach wraca się do porannych mszy roratnich. Przypomnijmy sobie i naszym wychowankom stare przysłowie: „Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje”, a także piękny fragment z Księgi Mądrości: „Kto dla niej [mądrości] wstanie o świcie,/ ten się nie natrudzi,/ znajdzie ją bowiem siedzącą/u drzwi swoich „ (Mdr 6,14). Może mając tę świadomość, będziemy z większą radością uczestniczyli w porannych roratach. Adwent nie jest czasem pokuty, tylko radosnego oczekiwania. Uczniowie pytają o udział w zabawach. Nie wszystko musi być rozpatrywane w kategorii: „grzech, czy nie?”. Możemy starać się podejść do tego w kategorii „większego dobra”. Adwentowe wyciszenie się pomoże nam lepiej przygotować się do Świąt Bożego Narodzenia. Gdy się przygotowujemy do świętowania, to raczej nie świętujemy, bo czym by się różniły te przygotowania od samych świąt?
Podczas Adwentu nie możemy zapominać o tym, że czekamy na powtórne przyjście Jezusa. Często mówimy słowa: „… oczekujemy Twego przyjścia w chwale”, a jak często zastanawiamy się nad ich treścią? To oczekiwanie można, a nawet trzeba nazwać czuwaniem. Znamy datę Świąt Bożego Narodzenia, ale nie znamy daty końca świata ani daty naszej śmierci. Właśnie dlatego czuwanie powinno być na stałe (a nie - tylko w Adwencie) wpisane w nasze życie. Do tego wzywa nas Pan Jezus: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie” (Mt 24,42). Czuwać, to znaczy być gotowym. Wielkie wyzwanie … Dopiero rozpoczęliśmy Adwent, a więc wszystko przed nami: zatrzymanie się, wyciszenie, zamyślenie, modlitwa, postanowienia, udział w rekolekcjach, roratach, Adwentowym Dniu Skupienia. Mamy szansę na to, by coś zmieniło się w naszym życiu. Jak ją wykorzystamy? To zależy, jak bardzo przyłożymy się do czuwania. Nie przegapmy nadejścia Najważniejszego Gościa.
Iwona Łosiewicz