loading...

Świętowanie Dnia Niepodległości na Wzgórzu Hetmańskim

17 listopada 2015r. Odsłon: 7055

11 listopada, w parafii Matki Bożej Jasnogórskiej w Szczecinie, Święto  Niepodległości uczczono wieczornicą, poświęconą dziejom Polski walczącej o swoją niepodległość. Uroczystość  rozpoczęła się  odśpiewaniem pieśni „Żeby Polska była Polską”.  W tym czasie na ekranie widniały  słowa sługi Bożego kardynała Stefana Wyszyńskiego: „ Na każdym kroku walczyć będziemy o to, aby Polska – Polską była!”.


Następnie, przy dźwiękach „Poloneza” Ogińskiego, narrator odczytał znane wszystkim słowa  św. Jana Pawła II: „Nic nie jest nam dane raz na zawsze, dotyczy to także wolności. Wolność trzeba ciągle zdobywać, ciągle o nią walczyć”. Jesteśmy odpowiedzialni za naszą Ojczyznę. Powinniśmy ją kochać i służyć jej. Po słowach narratora: „Sztuką jest umierać dla ojczyzny, ale największą sztuką jest dla niej żyć”, w kościele zabrzmiał, śpiewany ze wzruszeniem przez wszystkich uczestników uroczystości, „Mazurek Dąbrowskiego” - nasz hymn państwowy. Od tej chwili  nie było już aktorów i widzów, tylko  wspólnota ludzi kochających Polskę. Po hymnie usłyszeliśmy wiersz „Hymn Polaków na obczyźnie”, w którym  Jan Lechoń wyraża przekonanie, że nie ma „większej chluby, niźli być Polakiem”. Co czuli w tym momencie słuchacze? Czy wszyscy podpisaliby się pod tymi słowami? Ten dzień to dobry czas na zadanie sobie pytania: czy chlubię się tym, że jestem Polakiem?  Następnie dziecięcy zespół „Promyki Jezusa Miłosiernego” odśpiewał pieśń „Kocham cię Polsko za twą przeszłość sławną”. Cyprian Kamil Norwid powiedział: „Ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek”. Te słowa, to nasz testament narodowy, to przesłanie przekazywane z pokolenia na pokolenie. Dzisiaj jest nasza kolej: my jesteśmy odpowiedzialni za to, aby młode pokolenie nie zapomniało o naszych praojcach, którzy przelewali krew na drodze do niepodległości, o którą walczyli także dla nas. To dobrze, że nasze dzieci śpiewają o miłości do Ojczyzny, ale czy uczymy je rozumieć, co ta miłość oznacza w praktyce? Właśnie o tym mówi Marian Piechal w deklamowanym wierszu „Alfabet”.

W dalszej części wieczornicy przypomniano najważniejsze wydarzenia w historii naszego narodu, związane z walką o niepodległość do 1918 roku. Tragedia narodu polskiego rozpoczęła się w 1772 roku, gdy Rosja, Austria i Prusy przystąpiły do I rozbioru Polski. Drugi rozbiór nastąpił w 1793 roku. W roku 1794 , podczas Insurekcji Kościuszkowskiej, pod wodzą Tadeusza Kościuszki walczyli przedstawiciele wszystkich stanów. Wśród nich był Bartosz Głowacki, chłop z oddziału krakusów, który wsławił się w bitwie pod Racławicami. Do tej postaci nawiązywała piosenka wykonana przez chór „Krakowiak Kościuszki” („Bartoszu, Bartoszu”). Po upadku Powstania Kościuszkowskiego nastąpił III rozbiór Polski. Polska zniknęła z mapy Europy, ale naród polski nie zginął. Trwał i tęsknił za wolną Ojczyzną. „Do kraju tego (…) tęskno mi Panie…” – na tle muzyki Chopina  brzmiały słowa wiersza Norwida „Moja Piosnka”. Następnie wszyscy odśpiewali pieśń „Marsz Polonia”, tak bliską sercu Polaków. Po latach nieudanych prób odzyskania niepodległości, nadzieja w narodzie odżyła, kiedy Legiony Dąbrowskiego walczyły w kampaniach napoleońskich. Żołnierze polscy wierzyli, że kolejne zwycięstwa przybliżą nasz naród polski do wolności. „Promyki” śpiewały pieśń „Wizja szyldwacha”: „Szary ich strój,/ z amarantów wyłogi pod szyją/ Ech! Boże mój,/ jak to polskie ułany się biją”, a w oczach  słuchaczy zakręciły się łzy…  Następnie wszyscy razem odśpiewali „Warszawiankę 1831”, która przypomina o wielkim zrywie z 1830 roku – Powstaniu Listopadowym. Kolejne słowa narratora wprowadziły nas w nastrój przeżywania klęski powstania i skazania jego uczestników na tułaczkę. Polacy żyjący na obczyźnie bardzo tęsknili do kraju swojego dzieciństwa. „Wróć nam Boże Ojczyznę kochaną/ w troje rozdartą i w morzu krwi skąpaną” , a dalej: „ Niech jedność, zgoda stale wśród nas gości(…),/ Niech nasza Polska wśród narodów stanie/ Dzielna i mądra, jednością złączona…” - tak brzmią słowa wiersza Heleny Bocheńskiej „Modlitwa za Polskę”. Czy słowa tej modlitwy nie są aktualne również dzisiaj? Czyż nie marzymy o Polsce „dzielnej i mądrej, jednością złączonej”? Jest jednak pewna różnica: my możemy zrobić o wiele więcej niż nasi rodacy, którzy nie mieli swojego miejsca na ziemi, zwanego  Ojczyzną. Narrator przypomniał kolejny zryw narodowy – w styczniu 1863 roku, kiedy to znowu obudziła się w sercach Polaków nadzieja na odzyskanie niepodległości. Strzelcy wyruszyli na bój z modlitwą na ustach: „O Boże nasz! O Matko z Jasnej Góry!/ Wysłuchaj nas! Niech korna łza i żal/ Przebłaga Cię, niewoli zerwij sznury!”. Niestety, najdłużej trwający zryw niepodległościowy zakończył się klęską. W poszczególnych zaborach nasiliły się:  rusyfikacja, germanizacja, wynarodowianie Polaków. W 1907 roku powstała „Rota” Marii Konopnickiej, do której melodię skomponował Feliks Nowowiejski. Z tą pieśnią na ustach walczyli powstańcy wielkopolscy i śląscy. Rozbrzmiewała ona podczas manifestacji patriotycznych przez kolejne lata niewoli. Wybrzmiała  również dzisiaj  w świątyni na Wzgórzu Hetmańskim. W miejscu o tak dumnej nazwie, głośno i zdecydowanie śpiewano: „Duch będzie nam hetmanił!”, a przy słowach: „Tak nam dopomóż Bóg!” – wydawało się, że drżą mury świątyni. Śledząc dalsze losy naszej Ojczyzny, przypomnieliśmy sobie  wybuch I wojny światowej w 1914 roku, wraz z którym pojawiła się kolejna szansa na niepodległość. Chór zaintonował „Pierwszą Brygadę”, pieśń, którą Marszałek Józef Piłsudski nazwał „najdumniejszą pieśnią, jaką kiedykolwiek Polska stworzyła”. Po chwili śpiewał ją cały kościół. Ten pełen dumy śpiew był wyrażeniem radości z faktu, że 11 listopada 1918 roku Polska, po 123 latach  odzyskała niepodległość. Słowa wiersza Leopolda Staffa: „Polsko, nie jesteś ty już niewolnicą! Lecz czymś największym, czym być można: Sobą!” – powinny nas pobudzić do refleksji. Jak odnoszą się one do naszej rzeczywistości? Czy tak myślimy o swojej Ojczyźnie? Nastąpił dalszy ciąg wspominania dziejów Polski. Te lata cierpienia, ale przede wszystkim walki, do której siły dawały wiara i nadzieja, były dla następnych pokoleń Polaków przykładem niezłomności tego narodu. Ta świadomość pomogła nam przetrwać II wojnę światową, a potem okres komunizmu. „Pieśń Konfederatów Barskich”, chociaż powstała w 1768 roku, przez wiele kolejnych lat była manifestem Polaka – katolika, który zawsze będzie bronił swojej Ojczyzny, wierząc, że: „Bóg jest ucieczką i obroną naszą!”. Przeżywała ona swój renesans w latach osiemdziesiątych XX wieku, ale śpiewana również dzisiaj w naszym kościele, była wyrazem głębokiej wiary, że: „Bóg naszych ojców i dziś jest nad nami!/ Więc nie dopuści upaść w żadnej klęsce!”. Miejmy nadzieję, że ci, co przyjdą po nas, nigdy tej wiary nie stracą.  Naród polski zawsze wierzył w Bożą opiekę oraz w opiekę Jasnogórskiej Matki. Nie dało się uniknąć wzruszenia, kiedy dzieci stojące przy wizerunku Patronki naszej parafii, śpiewały: ” Matko o twarzy jak polska ziemia czarnej,/ Matko o twarzy jak polska ziemia znaczonej bliznami (…)/ Ty choć bez zbroi i bez oręża/ zawsze zwyciężasz…” Po tej pieśni przypomniane  zostały słowa Pana Jezusa, które przekazała nam św. Faustyna Kowalska: „Polskę szczególnie umiłowałem, a jeżeli posłuszna będzie woli mojej, wywyższę ją w potędze i świętości. Z niej wyjdzie iskra…”  W Łagiewnikach w 2002 roku św. Jan Paweł II mówił o konieczności rozniecania iskry Bożej łaski i wołał do Polaków: „ Bądźcie świadkami miłosierdzia!” Ten apel naszego świętego Rodaka powinniśmy wziąć sobie do serca szczególnie teraz, u progu ogłoszonego przez papieża Franciszka Roku Miłosierdzia. Grany na trąbce utwór „Cisza” był sygnałem do rozpoczęcia modlitwy w intencji wszystkich, którzy walczyli o wolność naszej Ojczyzny. W świątyni znajdowali się przedstawiciele różnych pokoleń: emeryci, ludzie w średnim wieku, młodzież, dzieci, również te trzymane na rękach przez rodziców. Na twarzach uczestników uroczystości malowały się powaga i wzruszenie, potęgowane sygnałem trąbki pomiędzy kolejnymi wezwaniami modlitewnymi.

Na zakończenie wieczornicy ks. prałat Andrzej Buczma, proboszcz parafii podziękował wszystkim, którzy przygotowali tę wspaniałą uroczystość, a także tym, którzy wzięli w niej udział. Serdeczne słowa podziękowania skierował do pani Anny Czyżyk, która od kilku lat jest autorką scenariuszy,  reżyserem oraz osobą scalającą działania  grupy ochotników przygotowujących to i inne podobne przedsięwzięcia w naszej parafii, czyli jest ich „mózgiem i sercem”.

Po wspólnym odśpiewaniu pieśni „Boże coś Polskę”, opuszczaliśmy świątynię w zadumie, ale z uśmiechem na twarzy;  pełni wdzięczności Bogu i ludziom za podarowane nam piękne, pełne wzruszenia chwile, jak również za łzę, która tego wieczoru wiele razy zakręciła się w oku (łez płynących z miłości nie powinniśmy się wstydzić). Na pewno na długo pozostaną w nas wiersze i pieśni dzisiaj wykonywane. Czy zapamiętamy  tylko wzruszenie, czy też weźmiemy sobie do serca przesłanie, płynące ze wszystkich dzisiaj usłyszanych słów: jestem odpowiedzialny za POLSKĘ – moją OJCZYZNĘ. Żyjemy w szczególnym czasie, gdyż wyniki ostatnich wyborów dają nam nadzieję na lepsze jutro. Jednak władza nie będzie w stanie nic zrobić, jeżeli każdy z nas nie podejmie zobowiązania, że miłości do Ojczyzny nie będzie deklarował tylko słowami, ale będzie się ona wyrażała w jego czynach. W moich czynach…

Dzisiaj przypomnieliśmy sobie, skąd mamy czerpać wiarę, nadzieję i miłość, które przełożą się na naszą siłę. W tym wyjątkowym, danym nam przez Boga czasie, zwracamy się do naszego Ojca:  „przed Twe ołtarze zanosim błaganie: Ojczyznę wolną pobłogosław Panie”.

                                                                  Iwona Łosiewicz



Rok liturgiczny: A/II
Święto św. Bartłomieja, apostoła
św. Bartłomiej, św. Tation, św. Audoenus, św. Jerzy Limniota, bł. Andrzej Fardeau
Ewangelia:
J 1,45-51