"Ochrzczeni i posłani" – rekolekcje katechetyczne w Łukęcinie
W dniach 14 – 16 czerwca 2019 r. odbyła się ostatnia w roku szkolnym 2018/2019 tura rekolekcji dla katechetów. W Łukęcinie, w pięknie położonym i wspaniale zagospodarowanym ośrodku o.o. Paulinów, przez trzy dni katecheci naszej archidiecezji odbywali swoje „ćwiczenia duchowe” pod kierownictwem duchowym o. Piotra Osowskiego OMI oraz opieką s. Agnieszki Piątkowskiej fel., wizytatorki diecezjalnej.
Dzień rozpoczynaliśmy Jutrznią, a kończyliśmy Apelem Jasnogórskim. Codziennie uczestniczyliśmy we Mszy świętej z nauką rekolekcyjną, adorowaliśmy Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, słuchaliśmy konferencji przygotowanych przez o. Piotra. W sobotę braliśmy udział w nabożeństwie pokutnym w kościele pw. NMP Królowej Polski, które było połączone z Adoracją i błogosławieństwem Najświętszym Sakramentem.
Kilka refleksji rekolekcyjnych, przekazanych nam przez o. Piotra:
- Każda budowla potrzebuje dobrego fundamentu, bo jeżeli go nie będzie, to prędzej czy później nastąpi katastrofa. Takiego dobrego fundamentu potrzebuje też życie wiary. Abyśmy mogli wzrastać w wierze, musimy dbać o ten fundament. Takim dbaniem o fundament mojego życia wiary jest nasze życie sakramentalne. Powinniśmy być ludźmi roztropnymi, którzy budują na skale. Musimy budować na dobru, które jest życiem w Chrystusie.
- Powinniśmy w czasie tych rekolekcji postawić sobie pytanie: czy ja naprawdę, tak do końca ufam Chrystusowi? Czy pamiętam, że tylko Chrystus może przemieniać moje życie?
- Wiemy, że wszystko co dobre i piękne, dużo kosztuje. Podobnie jest z naszym życiem wiary. Nie jest ono łatwe, ale sprawia nam niesamowitą przyjemność, kiedy jesteśmy zjednoczeni z Chrystusem.
- „Do Królestwa Niebieskiego wejdą ci, którzy spełniają wolę Ojca” – to jest nasz drogowskaz. Czy ja spełniam wolę Ojca, czy może wolę realizować swoje plany? Nie możemy pozwolić, żeby pycha nami kierowała (tak się dzieje, kiedy nie spełniamy woli Ojca, tylko swoją), bo to jest budowanie na piasku.
- Jesteśmy powołani do tego, żeby nieść Ewangelię „na krańce świata”. Dla każdego z nas „krańcem świata” jest miejsce, do którego zostaliśmy posłani, a więc przede wszystkim szkoła, rodzina.
- Do katechetów żyjących w małżeństwie: „Macie misję głoszenia Słowa nie tylko uczniom, ale musicie stać się żywym Słowem i świadectwem dla współmałżonka. Małżeństwo ma być drogą, która was prowadzi do Boga. Ta droga powinna prowadzić do Boga nie tylko was, ale też innych małżonków, którzy na was patrzą. To wielka odpowiedzialność”.
O. Piotr jest oblatem, czyli członkiem zgromadzenia misyjnego, więc sprawy misji są mu bardzo bliskie. Wyraził swoją radość i uznanie katechetom naszej archidiecezji za wielkie zaangażowanie w liczne dzieła misyjne. Zachęcał do przekazywania tego ducha misyjnego nie tylko uczniom, ale też mówienia o zadaniach misyjnych Kościoła w każdym środowisku, z którym mamy kontakt.
Mieliśmy też czas na rekreację, do której zachęcał nas o. Piotr w czasie jednej z konferencji. Mówił, że powinniśmy uczyć się rekreacji, dzięki której będziemy mieli siły i ochotę do pracy „na krańcach świata”, czyli tam, gdzie jesteśmy posłani. Większość z nas czas wolny wykorzystała na spacer brzegiem morza. Była to okazja do skorzystania z kąpieli słonecznej, a byli też śmiałkowie, którzy skorzystali z kąpieli morskiej. W piątek podziwialiśmy piękny zachód słońca nad morzem, co w sobotę było już niemożliwe z powodu burzy. Były rozmowy, spotkania „w podgrupach”, oglądanie filmu, grupowe lub samotne spacery.
Chociaż oficjalne pożegnanie s. Agnieszki przez grono katechetyczne naszej archidiecezji miało miejsce 25 maja, jednak to my mieliśmy tę smutną przyjemność podziękować Jej jako ostatni, gdyż były to ostatnie rekolekcje katechetyczne Siostry na naszej zachodniopomorskiej ziemi. Były piękne słowa o. Piotra o wielkim sercu Siostry, słowa katechetów dziękujących za to serce i nieustanną opiekę (było nawet coś o opiekuńczych skrzydłach). Były łzy wzruszenia, uściski i zaśpiewane z całego serca „Sto lat”. S. Agnieszka podziękowała za czteroletnią współpracę, poprosiła o modlitwę i obiecała swoją modlitewną pamięć o nas.
Wróciliśmy na swoje „krańce świata” szczęśliwi, z nową energią, ale też trochę zadumani. Chyba tak powinno być po rekolekcjach, prawda?
Iwona Łosiewicz